Bokeh [czyt. bo-ke] to szczególnego rodzaju miękkie rozmycie tła, podkreślające to, co się znajduje na pierwszym planie. Obiekty w tle rozmywają się w kształcie otworu przysłony, a im więcej listków przysłony, tym otwór bardziej przypomina koło. Już kiedyś udawało mi się je złapać. Czasem widziałam je dopiero po zgraniu zdjęć do komputera. Z reguły było to jednak bardziej dzieło przypadku niż świadomego działania. A teraz same pchają mi się w zdjęcia i są namacalnym dowodem na to jak niesamowity świat nas otacza. Wystarczy zmrużyć nieco oczy... i/lub spojrzeć przez obiektyw aparatu.
wtorek, 14 maja 2013
wtorek, 7 maja 2013
zapraszam na chłodnik
Jadacie chłodniki...? Bo my tak!! to jedna z zup, która na stałe gości w repertuarze wiosennych smakołyków. Jak tylko uda się kupić młode buraczki, zwane botwinką, to trudno się jej oprzeć :).
Buraczki obieram, liście myję i kroję niezbyt drobno, wrzucam na lekko posolony wrzątek. Gotuję krótko - powinny lekko zmięknąć, ale nie rozgotować się. W tym czasie obieram ogórki i kroję je drobno (mam taką sprytną tarkę, dzięki której otrzymuję śliczne wąskie słupki). Podgotowane buraczki schładzam szybko (wstawiam gar do zlewu z zimną wodą), dodaję ogórki i kefir i jogurt naturalny, ewentualnie nawet kwaśną śmietanę 18%. Celowo nie piszę ile czego, bo proporcje najlepiej przetestować według własnego smaku, my lubimy jak jest duuuuużo zieleniny i jak jest gęsty. Doprawiam świeżym koperkiem, czosnkiem niedźwiedzim i zostawiam na jakieś pół godziny. Zupa zmieni kolor z brudnoróżowego na cudownie amarantowy i to jest bardzo zaskakujący efekt wynagradzający oczekiwanie. Można zjeść z jajkiem... można z młodymi ziemniaczkami. Chłodnik taki dobry jest również następnego dnia, ale po wyciągnięciu z lodówki trzeba lekko podgrzać, uważając żeby nie zagotować.
A z czego Wy przygotowujecie swoje chłodniki?
wtorek, 23 kwietnia 2013
czekoladowo-śmietankowy. tort urodzinowy.
Są takie ciasta, które łatwo modyfikować, dostosowywać do swoich ulubionych smaków. I tak jest właśnie z tym czekoladowym tortem ze śmietankową masą. Bazę stanowi lekki i bardzo puszysty biszkopt, do którego upieczenia potrzeba:
6 jajek,
1 szklanka cukru
szczypta soli,
2/3 szklanka mąki pszennej,
1/3 szklanki mąki ziemniaczanej,
łyżeczka proszku do pieczenia,
5 łyżek dobrego, prawdziwego kakao
1/3 szklanki oleju roślinnego
Białka oddzielam od żółtek, dodaję sól i ubijam mikserem na sztywną masę, stopniowo dodając cukier. Pojedynczo dodaję żółtka i jeszcze przez chwilę ubijam. Mąki przesiewam, dodaję kakao i proszek do pieczenia, mieszam dokładnie. Do ubitych jajek dodaję cienką strużką olej, miksuję, a potem delikatnie, by piana nie opadła, mieszam ze składnikami suchymi. Dno tortownicy o średnicy 24 cm wykładam papierem do pieczenia, boków nie smaruję niczym. Ciasto wylewam do formy, wstawiam do nagrzanego piekarnika (170 st, bez termoobiegu) i piekę około 35 minut (do suchego patyczka). Zamiast kakao można dodać zmielone orzechy włoskie lub laskowe i smak od razu będzie zupełnie inny.
Jak biszkopt wystygnie można zabrać się za przygotowanie masy.
700 ml śmietanki 30%
pół szklanki cukru
250 g mascarpone
opakowanie galaretki
Najpierw rozpuszczam galaretkę w szklance (200 ml) wrzątku, dokładnie mieszając, odstawiam do przestygnięcia. Schłodzoną śmietankę ubijam wraz z cukrem na sztywną masę, stopniowo dodaję mascarpone, a na koniec powoli wlewam galaretkę, która nada delikatny smak.
Przekrojony na trzy krążki biszkopt przekładam masą śmietanową. Trzeba to zrobić dość sprawnie, zanim masa nie zestali się, więc warto krążki przygotować sobie wcześniej. Zamiast delikatnego ponczowania (herbatą, kawą, sokiem) można pod masę śmietanową posmarować ciasto jakimś fajnym dżemem (morelowym, pomarańczowym) lub dać konfiturę wiśniową. Na wierzchu, póki masa nie zastygnie, można formować ładne fale, loczki, czy inne "zadziorki" i udekorować owocami. Być może uda się Wam obłożyć również boki - mnie się to tym razem nie udało, ale tort smaku na tym nie stracił ani krztyny :D...
Polecam! Ostatnio jedliśmy go na przyjęciu urodzinowym mojego siedmioletniego (!!) Syna i smakował nawet mojemu Bratu, który z zasady gardzi tortami i który stwierdził, że "dobry".
czwartek, 18 kwietnia 2013
wynik candy. smoothie na dziś :)
Po pierwsze chciałam przeprosić za opóźnienie wyników candy... musiałyśmy posprawdzać jak z zadań wywiązały się wszystkie chętne osoby. A potem już tylko losowanie i.........
Nagroda główna poleci do
Lili,
która prowadzi bloga kobieca strefa
Nagrodę dodatkową/niespodziankę otrzymuje: ElaKonfacela
GRATULUJEMY!!!
A w smoothie na dziś zmiksowałam 1/2 melona + 1 banana +1 gruszki + sok z 1 cytryny + 6 liści sałaty masłowej + pęczek natki pietruszki.
Jakie wyszło? Szczerze? Ano takie sobie... :D... czegoś mu wyraźnie brakuje... hmmm... może jakiegoś jogurtu? a może spodziewałam się bardziej wyczuwalnego aromatu melona?środa, 17 kwietnia 2013
smoothie. dzień kolejny.
Moja kolejny dzień, kiedy staram się przygotowywać ożywcze, zielone bomby witaminowe, czyli zielone koktajle. W sumie nie korzystam z żadnych gotowych przepisów, bo denerwuje mnie w nich to, że nie zawsze udaje się dostać konkretne składniki. Improwizuję więc na całego i mam w tym ogromną przyjemność i radochę. Zachęcam Was do odwagi i mieszania, nawet zaskakującego, znanych i lubianych smaków i szukania nowych. To zabawa wielce wciągająca i jednocześnie baaaaardzo smaczna. Przestrzegam jedynie przed mieszaniem owoców czerwonych i zielonych liściastych warzyw, bo zamiast green smoothie wychodzi całkiem szary i zupełnie niefotogeniczny napój, niemniej dalej pyszny!
ananas, gruszka, mango, seler naciowy, pietruszka, sok z pomarańczy
gruszka, banan, ananas, awokado, jogurt, kefir, wodaszpinak, mango, banany, kokos, płatki owsiane i otręby, woda
wtorek, 16 kwietnia 2013
pastelowy różowy. bukiet.
Kluczem do wyboru odpowiednich kwiatów i kolorów do bukietu ślubnego lub dla druhny (świadkowej) bywa najczęściej kolor kreacji. Do sukienki w pudroworóżowym odcieniu wybrałam niezbyt typowe, gałązkowe róże w pastelowych odcieniach kilku odmian ('Bombastic', 'Mimi Eden' oraz 'Super Sensation'). Dodatkiem były kremowe frezje i odrobina gipsówki.
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
pierwszy ślubny w tym roku. bukiet.
Uwielbiam moje klientki. A szczególnie te, które stawiają przede mną wyzwania i poniekąd zmuszają do pokonywania barier, które sama przed sobą kiedyś postawiłam. Czy ja lubię kolor żółty...? Noooooo raczej nie :D:D:D. A bardziej złotożółtego bukietu chyba jeszcze nigdy nie zrobiłam. I jaskrów w bukiecie ślubnym też jeszcze nie używałam. I to był błąd..... wielki błąd. Bo jaskry są strasznie fajne i wraz z frezjami dodały wartości wizerunkowi róż, które wydają się być oklepane... Ich kształt... regularność budowy... kolory... Powiedzcie sami..... czyż nie są urocze?
środa, 10 kwietnia 2013
zielony środek
Wciągnęło mnie na całego... codziennie kombinuję co by tu jeszcze można było zmieszać, zmiksować, połączyć i...... wypić! :D... Tak, tak... skoro wiosna się spóźnia i moje "zielone serce" na razie jeszcze nie ma się czym cieszyć, to choć w ten sposób dogadzam sobie i swojej Rodzinie. W takiej oto przyjemnej bardzo formie zielonych (i nie tylko) smoothies aplikuję bogatą porcję antyoksydantów, witamin, minerałów, błonnika i innych cennych składników odżywczych. Dla niektórych - jak Jen i Jadah z simple green smoothies to nie tylko dodatek do zdrowej diety, ale i cała filozofia życia. Ja jeszcze aż tak daleko nie sięgnęłam, ale jestem na dobrej drodze :D i eksperymentuję z dostępnymi składnikami. Dziś do dzbanka wpadły i zostały zmiksowane blenderem (oczywiście wcześniej umyte i co trzeba obrane ze skóry)
1 banan,
1 mango,
garść zielonych listków pietruszki
dwie garście listków szpinaku
parę łyżek kefiru
i woda.
Voila!
Może też dacie się wciągnąć w to zielone szaleństwo?
czwartek, 4 kwietnia 2013
dość marudzenia!!!
Zdecydowanie zbyt długo już trwa ta zima. Zaczęła się jeszcze jesienią... trwa wiosną. Wyczytałam dziś, że "synoptycy pocieszają - w maju ma być już tak gorąco, że będzie można w klapkach chodzić po śniegu". Tymczasem ciągle jest bardzo zimno, w ogrodzie zaspy po kolana. I to, co tej zimy chyba jest najbardziej uciążliwego to to, że zamiast śniegu ubywać - ciągle pojawia się nowy. Trudno nawet doszukiwać się pozytywów w pożytkach płynących z obietnicy porządnych zasobów wody (jak już śnieg stopnieje, kiedyś), tak potrzebnej roślinom... Ale...
Postanowiłam dziś przestać wreszcie narzekać, przestać marudzić, tylko działać i zająć się poszukiwaniem inspirujących wiosennych kolorów. Na tę okoliczność założyłam album na FB fanpage i jeśli macie jakieś swoje ulubione kolory na zdjęciach, to zachęcam do przysyłania ich do mnie (floraart.bb@gmail.com), a ja dołączę je do tego albumu. Dzieląc się nimi - pomnożymy moc kolorów!!! A poniżej efekty (jeszcze przedświątecznego) poruszenia w mojej pracowni... Powstało mnóstwo nowych dziewczynkowych opaseczek (do kupienia w pakamerze)... a kolejne się szyją... Będzie kolorowo!!!
wtorek, 2 kwietnia 2013
białe święta :)
To były białe święta. Na stole takie planowałam, ale jak widać udało się to jedynie połowicznie, bo trochę zieleni i brązów jednak się wkradło. A za oknem.... nie planowałam, naprawdę!!! (to nie przeze mnie :D:D:D)... ale było naprawdę bajkowo....... jak w Narnii.
czwartek, 28 marca 2013
candy candy
Mimo, że wiosny nie widać my postanowiłyśmy dodać jej kolorów i zapraszamy do wzięcia udziału w naszym grupowym Dream Team'owym rozdaniu.
Każda z nas chce Was obdarować czymś, czym zajmuje się na codzień. Agnieszka sprezentowała najnowszy szampon L'oreal Mythic Oil. Ode mnie dostaniecie fuksjową kokardkową opaskę do włosów z najnowszej kolekcji FloraArt. Sylwia dołożyła mega kolorową paletę do makijażu oczu marki e.l.f. z 48 kolorami. Julita natomiast ofiaruje zniżkowy voucher na niezapomnianą sesję zdjęciową, do której Sylwia zaoferowała makijaż gratis :)
Aby otrzymać taką miłą paczuszkę wystarczy, że:
1. dopiszesz się do osób obserwujących nasze blogi (żeby było sprawiedliwie podaję je w kolejności alfabetycznej :) )
Udział w candy mogą oczywiście wziąć także nasi stali czytelnicy.
2. poprosimy Cię o napisanie pod tym postem komentarza, który potwierdzi chęć wzięcia udziału w losowaniu. Możesz się także zapisać pod postem o candy na blogach moich Dream Teamowych koleżanek, ale i tak zgłoszenia mają "moc" jednorazową (nie zwielokrotniają szans na wygraną :D).
Miło nam również będzie jeśli poinformujesz czytelników swojego bloga o tym, że bierzesz udział na naszej zabawie i na czas jej trwania zamieścisz powyższy bannerek u siebie.
Miło nam również będzie jeśli poinformujesz czytelników swojego bloga o tym, że bierzesz udział na naszej zabawie i na czas jej trwania zamieścisz powyższy bannerek u siebie.
3. i zasada dodatkowa: jeśli chcesz być na bieżąco - możesz także polubić nasze fan page na FB:
Ambasada Makijażu
Ambasada Makijażu
15 kwietnia br. wyłonimy zwycięzcę oraz rozlosujemy drugą nagrodę niespodziankę :)
wtorek, 19 marca 2013
w niebieskościach, szarościach i zieleniach... plus szafirki dla Was :D
Dziś tak na szybko, w biegu pomiędzy jednymi a drugimi obowiązkami, chwila na przyjemność pokazania Wam nowych zdjęć.
Komu szafirka? Miłego dnia!
poniedziałek, 18 marca 2013
nowy tydzień, nowe wyzwania
Tydzień zaczynam od pokazania Wam kilku zdjęć z lutowej sesji, które wreszcie udało się uporządkować i obrobić. Przyznam, że muszę znaleźć jakiś sensowny system pracy nad zdjęciami, bo zaczynam się w nich mnogości gubić, a najgorsze coś, co mnie może spotkać w pracy - to chaos. Działa na mnie wyjątkowo destrukcyjnie, osłabiająco i demoblizująco.
Dziś seria czerwonych kokardkowych opasek, które wreszcie (wraz z innymi rzecz jasna) dostępne są -->>> TUTAJ . To takie moje postanowienie na ten tydzień - codziennie ma się tam pojawiać coś nowego, bo wiosna tuż tuż i warto pomyśleć może o jakimś fantazyjnym dodatku. Zapraszam :)
Do zdjęć pozowała Agnieszka, makijaż wykonała Sylwia Kozera, fryzurę zaś Patrycja Hniłka.
środa, 13 marca 2013
w stylu vintage
Jak niewiele potrzeba, by dzięki odpowiedniej fryzurze i makijażowi diametralnie odmienić się, przeistoczyć swój styl. Sylwię mogliście oglądać już na moim blogu na zdjęciach z letniej sesji w stylu hippie , a tymczasem dziś chciałabym pokazać efekty spontanicznej sesji w stylu vintage. Stylizacja ta była przygotowana na potrzeby sesji do magazynu z fryzurami i makijażami, ale postanowiłyśmy wykorzystać okazję i zaprezentować też nowy rodzaj ozdób do włosów, jakie ostatnio powstały w mojej pracowni. Toczki w różnych rozmiarach i kształtach, w których rolę pierwszorzędnej dekoracji wzięły na siebie wspaniałe koronki i gipiury wyszywane cekinami i koralikami oraz woalki. Makijaż wykonała Sylwia z Ambasady Makijażu, a tutaj -->> klik, możecie poczytać i o samym makijażu i o sposobach noszenia ozdób do włosów. Misterne fale ułożyła Agnieszka Pyrek z Salonu Crea-tif
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































